Zaczęło się, Panie i Panowie - mamy grudzień, a jak to bywa w grudniu, mamy również święta. A jak święta, to i świąteczne zakupy. Też je uwielbiacie, prawda?

Ja nie...

Zacznijmy od samego faktu. Do świąt mamy 3 tygodnie, a już od ponad dwóch w sklepach można zwariować od nadmiaru dobra - prym wiodą lampki i choinki w cenach tak zawrotnych, jak kuriozalnych. Wszelkie duże markety są obładowane od stóp do głów bombkami i kolorowymi wstążkami, co jest trochę wypaczone - do świąt zdążą się znudzić. Dowodem są miejscowości duże, albo turystyczne - niektóre sklepy i pensjonaty są bardziej oświetlone, niż główna choinka na środku miasta!

O cenach nie ma co wspominać - promocje są tylko z nazwy, ale to wie każdy. Jednak karpia i uszka do barszczu kupić trzeba, więc nie zwracamy na nic uwagi tylko ładujemy zakupy do auta, i jedziemy do domu szykować wszystko. Potem następuje druga tura zakupów, bo jak zawsze pozapominało się połowy rzeczy. :)

Drugim razem jest lepiej, bo ciasto już w piekarniku, a słodycze schowane, by dzieci nie zjadły. Możemy sobie pochodzić po sklepie - aż dostaniemy oczopląsu. O ile samą muzyczkę można jeszcze wytrzymać (te same utwory od 10 lat, ale tradycja jest tradycja) to ilość lampek, miśków, bombek i całej reszty potrafi czasem oślepić. Wszyscy uwielbiamy ozdoby, ja też - ale niektórych ludzi za to, jak wieszają ozdoby, powinno się skazać na ciężkie roboty.

Czy jednak te zakupy są złe? Nie - są wręcz potrzebne, by odczuć jeszcze mocniej tą atmosferę świąt. Jednak jak ze wszystkim - nie można przesadzić, a przesada jest drugim imieniem tej świątecznej bieganiny po sklepach.

Jeśli jednak lubicie tyle światła i ozdób - sprawdźcie gdzie warto pojechać, by się naoglądać do oporu:

 

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij